
Bydgoszcz 4 czerwca 2007
Ludzie. Bydgoscy studenci wyruszają do Lubeki na spotkanie z Gunterem Grassem
Młodzi jadą do Grassa
Trzynaścioro studentów z Bydgoszczy jedzie do Lubeki wystawić sztukę teatralną Gunterowi Grassowi.
Wszyscy studiują język niemiecki na drugim roku w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych przy ulicy Dworcowej 80 w Bydgoszczy. Razem tworzą grupę teatralną "Studentenfutter".
Skąd ten język?
Języka niemieckiego większość z nich uczyła się już wcześniej - w szkołach średnich. Jedni wybrali go przypadkowo, inni świadomie, a jeszcze inni z miłości...
Anita: - Cztery i pół roku temu byłam na wakacjach w ośrodku wypoczynkowym koło Biskupina. Przyjechała tam grupa Holendrów. Wśród nich był ten jeden jedyny... Mówił po niemiecku i trochę po angielsku, który ja znałam tylko trochę. Pierwsze, co zrobiłam po powrocie: zaczęłam się uczyć języka niemieckiego. On zniknął z mojego życia, a język niemiecki został.
Ania: - Kiedy skończyłam liceum ogólnokształcące, stwierdziłam, że pójdę studiować na AWF. Nie trafiłam jednak na egzaminy, bo zabłądziłam... Odebrałam papiery z uczelni. Postanowiłam pojechać do Niemiec i pracować tam jako opiekunka do dzieci. Spędziłam tam dwa lata i nauczyłam się języka niemieckiego. Wcześniej znałam go tylko trochę, bo uczyliśmy się go w ogólniaku.
Jadą do Grassa
Studenci, razem ze swoimi nauczycielami, już za dwa tygodnie jadą do Lubeki w Niemczech na spotkanie z Gunterem Grassem, niemieckim pisarzem, laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1999 roku. Wystawią mu przedstawienie oparte na motywach kilku utworów H. Boella. - Sztuka "Sami outsiderzy" to próba refleksji na temat wyborów, jakie każdy podejmuje, kształtując swoje życie. Wierność własnym ideałom, bezkompromisowe trwanie w życiu dalekim od wyścigu szczurów, świadoma rezygnacja z gonitwy w imię kariery i finansowego sukcesu, stawiają bohaterów na marginesie społeczeństwa, ale to właśnie oni zwyciężają. Ponieważ zachowują wolność i ideały, realizują swoje marzenia - mówi Hanna Gruszczyńska, nauczycielka literatury niemieckiej, która wyreżyserowała przedstawienie.
Spotkanie z noblistą
Literaturę niemiecką studenci przerabiać będą dopiero w przyszłym roku. Jednak już teraz wielu z nich czyta jego książki. - Jest pewna magia w literaturze Grassa. Dobór słów, humor. Nie można jej porównać do innego żadnego innego pisarza. I przy czytaniu nigdy się nie nudzę. W jego książkach zawsze trzeba też poszukać odnośnika w historii, w polityce. Moją ulubioną jest "Blaszany Bębenek" - mówi Ania. Karolina dodaje: - Opowiadanie "Kot i mysz" przeczytałam po polsku i w oryginale. Za drugim razem bardzo mi się podobało. Ale "Blaszany Bębenek" w języku niemieckim jest bardzo trudny. Język Grassa jest bardzo ciężki, trudny. Zdecydowanie wolę literaturę Boella.
Na razie mówią, że się nie denerwują, nie mają tremy. Do piętnastominutowego przedstawienia, przygotowywali się miesiąc, ale teksty czytali już wcześniej. Po raz pierwszy wystąpią przed publicznością (i oczywiście noblistą) w takim składzie. Ale lubią się i wyglądają na zgraną grupę. Zgodnym chórem mówią: - Ten wyjazd jest możliwy dzięki Ulemu Happe i Hani Gruszczyńskiej. Obojgu chcielibyśmy za to bardzo podziękować. Ule już niedługo zostanie z nami na uczelni w Bydgoszczy. Będziemy za nim tęsknić! Jemu i pani Hani dedykujemy tę sztukę.
Agnieszka Szynkowska